La Liga, znana też jako Primera Division to od zawsze rywalizacja dwóch chyba największych obecnie potęg światowego futbolu klubowego: Barcelony i Realu Madryt. Od kilku lat do tego duetu dołączyło Atletico Madryt. W ubiegłym sezonie ponownie te trzy kluby biły się o tytuł.
Tytuł z minimalną przewagą zdobyła Duma Katalonii. Mimo dołożenia do tego wygranej w finale Pucharu Króla, Katalończycy mogą czuć spory niedosyt. Po pierwszej części sezonu wydawało się, że zmiotą wszystkich rywali w drodze po potrójną koronę. Z dużą przewagą prowadzili w lidze i pokonywali kolejnych rywali w pucharach. Potem miała miejsce przegrana ligowa potyczka z Realem, po której wszystko zaczęło się od nowa. Wytrwała pogoń Realu i Atletico nie dała jedna rezultatu i to Barca cieszyła się z obrony tytułu mistrzowskiego dokładając do tego Trofeo Pichichi dla Suareza, który przerwał sześcioletnią dominację Cristiano Ronaldo i Messiego.
Real Madryt, który przez kilka pierwszy miesięcy notował jeden ze swoich najgorszych sezonów w ostatnich latach, po zamianie Rafaela Beniteza na Zinedine’a Zidane’a wycisnął z niego tryumf w Lidze Mistrzów i minimalną, jednopunktową stratę do Katalończyków. Co jest cenniejsze: Copa del Rey i La Liga ugrane przez Barcelonę, czy jedenasty Puchar Europy zdobyty przez Real?
Ostatnie miejsce na podium to moim zdaniem największy przegrany tego sezonu, czyli Atletico Madryt. Być może przesadzam – wszakże Los Rojiblancos to Dawid stający do nierównej walki z dwoma Goliatami (na szczęście nie walczą w ramach sojuszu). Mimo wszystko Atleti to klub, który m.in. dzięki pieniądzom z Chin, już nie wyprzedaje kilku najlepszych piłkarzy przed sezonem (bo takim nie był, jak się okazało, Arda Turan), tylko rozważnie przebudowujący skład klub budowany stopniowo. Na pocieszenie pozostał zagwarantowany start w Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie.
Diego Simeone – trener, który dokonał niemożliwego zdobywając z tytuł mistrzowski z Atletico w 2014 roku – wciąż pozostaje trenerem niespełnionym po drugiej porażce w finale Ligi Mistrzów. Do trzech razy sztuka?
Trzecie miejsce od czwartego oddzieliła prawdziwa przepaść 24 punktów. O prawo gry w Champions League walkę toczyło kilka zespołów. Wygrały ją dwa: Villareal – dzięki zajęciu czwartego miejsca w lidze i, mimo siódmej tylko pozycji w lidze, Sevilla – dzięki wygraniu Ligi Europy. Z tym ostatnim po sezonie pożegnały się dwie kluczowe postacie: architekt sukcesów z ostatnich lat (trzy razy z rzędu Liga Europy!) - trener Unai Emery i piłkarz roku 2015 wg gazety "Estadio Deportivo" - Grzegorz Krychowiak. Obaj przeszli do francuskiego PSG.
Start w Lidze Europy w kolejnym sezonie dzięki zajęciu miejsca piątego i szóstego zapewniły sobie odpowiednio: Athletic Bilbao i Celta Vigo. Tuż przed sezonem Athletic osiągnął niemały sukces pokonując w finale Supercopa de España Barcelonę.
Na osobny akapit zasługuje Valencia. Jeden z najsłynniejszych klubów w Hiszpanii po dość udanym sezonie 2014/15, ponownie popadł w przeciętność . Spory wpływ miał nieudany eksperyment z Garym Nevillem na ławce trenerskiej. Wciąż ciągnie się budowa nowego stadionu dla klubu. Będący od dwóch lat większościowym właścicielem Peter Lim ma jeszcze sporo do zrobienia.
Do Segunda Division spadły: Rayo Vallecano, Getafe i Levante.
Tagi: atletico madryt fc barcelona la liga primera division real madryt | wszystkie wpisy
Obrazek na górze: Dominacja Barcelony w Hiszpanii wciąż trwa. (Lmbuga)